Trochę dziwnie zaczynać pisanie bloga od podsumowań, ale tak się czasem składa.
To był pod pewnymi względami trudny rok.
W kwietniu odeszła Mama – na skutek udarów cierpiała na demencję. Nie chorowała długo, ale zawsze to przykre, gdy coś takiego kogoś dotyka. Pozostały wspomnienia, tęsknota i zdjęcia.
Pozostały problemy rodzinne, ale istnieje szansa, że można je będzie zakończyć w 2026 roku. Być może zaistnieją przy tym przykre sytuacje, ale powiem szczerze: za trwały spokój jestem w stanie to przejść. Każdy medal ma dwie strony.
Trochę trudno pozbierać się po ostatnich kilku latach nieporozumień; wyszło na jaw to i owo; trzeba było szybko dojrzeć do faktu, że z toksyczną rodziną czasem nie warto utrzymywać kontaktów. Bo raz się żyje i szkoda tego życia na tego typu kontakty.
Córa zrobiła postępy – ma afazję rozwojową; szkoła specjalna okazała się strzałem w dziesiątkę. Szkoda, że dopiero od szóstej klasy. Jednak bez orzeczenia o niepełnosprawności nie byliśmy jako rodzice w stanie zmienić szkoły na właściwą. A do orzeczenia młoda musiała przejść dodatkowe badania. Co przeszliśmy, to nasze i teraz już nauka idzie po właściwych torach.
W 2025 roku przeczytałam 89 książek – nigdy nie miałam takiego wyniku, choć od zawsze lubiłam czytać. Czytaniu też na pewno poświecę posty na tym blogu.
W końcu zaczęli przez naszą wieś ciągnąć światłowód. W kwietniu lub maju chodził po domach facet i pytał, czy w razie czego można będzie wejść na posesję podczas instalacji światłowodu, a potem cisza. Już się nawet zaczęłam zastanawiać, czy mi się nie wydawało, że ten gościu był i zapowiada, że cała akcja ruszy na jesieni, a najpóźniej na wiosnę 2026. Ale nastał grudzień i już pierwszy etap został przeprowadzony. Pozostaje mieć nadzieję, że jeszcze w pierwszym półroczu 2026 roku będzie już można zacząć korzystać z Internetu światłowodowego. Wreszcie!
Czego życzyć wszystkim i sobie? Przede wszystkim zdrowia oraz żeby wszystkie trudne sprawy się po kolei prostowały!

