Życie

Postanowienia? Żadnych postanowień!

I tak od kilku lat. Bo jak już ktoś chce wprowadzać zmiany, może to zrobić zarówno 3 lutego, 5 czerwca, jak i 31 sierpnia. Na zmiany trzeba być gotowym albo dostać do nich kopa vel mieć motywację.

Mam do załatwienia pewną sprawę, którą trzeba wreszcie zakończyć; jeśli trzeba będzie, to trochę „na skróty”. Bez tego nie zacznę nowego etapu w życiu; bywa i tak. Dorosłe życie czasem wymaga od nas podejmowania decyzji, które dziesięć, dwadzieścia lat wcześniej wydawały nam się nie do pomyślenia. Dlatego już jakiś czas temu sama przestałam i przestrzegam innych przed składaniem obietnic na daleką przyszłość typu:

  • kiedyś się tobą zaopiekuję,
  • zawsze będziesz mógł na mnie liczyć,
  • nigdy nie oddam rodzica do domu spokojnej starości
  • nigdy nie zrobię tego czy tamtego
  • zawsze będę taki lub owaki

Tak naprawdę nawet jutro może na tyle coś zmienić w naszym życiu, że wszelkie zarzekania się na dalszą przyszłość po prosu nie mają sensu. 

Te wszystkie zawsze i nigdy lepiej zastąpić: zrobię to, co będę mógł w danej sytuacji.

Ludzie składający jakieś obietnice na daleką przyszłość lub zarzekający się, że czegoś tam nigdy by nie zrobili, nie biorą pod uwagę, że ich sytuacja życiowa może się w każdej chwili zmienić, a ich nowe doświadczenia życiowe mogą spowodować diametralną zmianę w ich postrzeganiu pewnych problemów.

Np. ja wychowałam się i mieszkałam w mieszkaniu rodziców przez trzydzieści lat. I wtedy byłam do tego miejsca bardzo przywiązana – zarówno do mieszkania, jak i do najbliższej okolicy. Nawet powtarzałam, że ja się z miasta rodzinnego nigdy nie wyprowadzę… Długo nie byłam w żadnym związku, więc nigdy nie myślałam o tym, co by się stało z mieszkaniem po odejściu obojga rodziców, gdy obie z siostrą będziemy mieszkać gdzie indziej, ze swoimi rodzinami. Nie myślałam o tym, że gdybym się z nikim nie związała i pozostała do końca z Mamą, to – chcąc mieszkać dalej w tym mieszkaniu – po sprawiedliwości musiałabym siostrę spłacić. A to spora kwota. 20 lat temu uważałabym, że trzeba będzie  w razie czego zrobić wszystko, aby  mieszkanie zachować. Ale lata leciały i życie potoczyło się swoim torem. Od 15 lat jestem w związku, mam dziecko, a od stron rodzinnych w prostej linii dzieli mnie nieco ponad 200 km (a normalnymi drogami lub pociągiem nawet bliżej trzystu).

Dziś uważam, że dom tworzą ludzie. Bez nich każdy dom jako budynek to tylko cztery ściany i jakieś sprzęty. Kosmiczna zmiana w poglądach lub w świadomości moim zdaniem… i pociągnęła za sobą możliwość podejmowania całkiem nowych decyzji. Byle do przodu…

 

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *